Trzy dni dookoła gruzińskich bibliotek. | Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL


Aktualności

Trzy dni dookoła gruzińskich bibliotek.

Zostałem zaproszony do prowadzenia warsztatów dla bibliotekarzy w Gruzji, które w ramach projektu „Bliżej edukacji, informacji i pracy – nowoczesna oferta gruzińskich bibliotek” Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL realizuje od kwietnia  tego roku. Po pierwszym zachwycie, czas na wątpliwości i pytania.

Co wiem o Gruzji? Szybkie skanowanie zasobów pamięci i prócz „Batumi, eh Batumi…”;  Grigorij Saakaszwili; kraj urodzenia Stalina i Berii, niewiele. Trzeba sięgnąć głębiej – wzmianka w “Imperium” Kapuścińskiego, rozdział w “Dobranoc, Panie Lenin” Terzani’ego. Apetyt na przygodę edukacyjną wzrasta. Postanowienie – celebrytów polskich opisujących Gruzję zostawić do przeczytania po powrocie; cepeliowe filmiki na YT odstawić; aplikacji na telefon Georgia nie ma, tzn. jest, ale ta amerykańska. Przewodnik z podstawowymi słówkami – obowiązkowo. Czas na wyjazd.

Kutaisi – przygotowania.

21 sierpnia razem z ko-trenerką Beatą Pawłowicz wylatujemy do Kutaisi. Po drodze długo rozmawiamy na temat naszych warsztatów. Ustalamy strategię pracy z uczestnikami i uczestniczkami projektu podczas naszych zajęć – elastycznie i do przodu,  idziemy za procesem, co oznacza, że szanujemy tempo pracy i różnicy kulturowe, które są nieodłącznym elementem takich spotkań. Pierwsze wrażenie na gruzińskiej drodze – zginiemy, nie dojedziemy do hotelu! Prawa ruchu drogowego, przestrzegane są w najmniejszym możliwym stopniu. Samochód ma zawsze i bezwzględnie pierwszeństwo wobec pieszych, którzy przemykają pomiędzy rozpędzonymi pojazdami. Nie powiem już nic złego nt. rodzimych mistrzów kierownicy.

Czas przed szkoleniami – poznajemy biblioteki, w których będziemy prowadzić zajęcia. To dwa zupełnie różne miejsca – choć oba usytuowane w centrum miasta. W jednym z nich zaraz po wejściu rzuca nam się w oczy plakat Programu Rozwoju Bibliotek i cała “polska” gablota  – jest i Adam M. i Fryderyk Ch. Nie ma klimatyzacji więc zapowiada się gorące szkolenie. Nie samą klimatyzacją człowiek żyje – Panie bibliotekarki uśmiechają się szeroko, witają nas bardzo serdecznie i z dużym zaciekawieniem – damy radę! Drugie miejsce prowadzenia warsztatów to świeżo wyremontowana filia. Jest klimatyzacja, jest wspaniały zasób książek w języku angielskim, kilka stanowisk komputerowych – no to jest wyposażenie, którego mogłaby pozazdrościć niejedna polska biblioteka. Sala szkoleniowa usytuowana jest na antresoli, wśród starszego księgozbioru ciasno, ale przytulnie (przy wsparciu tłumacza odnalazłem zbiór Adama Mickiewicza), może biegać nie będziemy, ale damy radę!

Sale szkoleniowe są przygotowane, flipcharty, flamastry na miejscu – ok, wieczorem spotykamy się z naszymi kotrenerkami, aby ustalić szczegóły pierwszego dnia szkolenia.

 Praca z gruzińskimi bibliotekami.

Trzy dni spędzone na sali szkoleniowej z przedstawicielkami gruzińskich bibliotek, to o wiele za mało aby pokusić się o stworzenie opisu – który odda ich specyfikę.
W większości, poza wspominanym wyjątkiem są kiepsko doposażone, rozpoczynają wprowadzenie komputerów i internetu do swojej pracy. Dostrzegają potrzebę inicjowania zmian w funkcjonowaniu biblioteki w środowisku lokalnym, poszerzenia kręgu odbiorców, instytucji i osób współpracujących. Mówiąc prościej – biblioteka miejscem nie tylko wypożyczania książek, ale otwarta i wrażliwa na zmiany zachodzące w środowisku, wsłuchująca się z uwagą w lokalne potrzeby, stanowiąca wsparcie w rozwoju społeczności lokalnej. To co mnie ujęło z perspektywy trenerskiej – to otwartość i zdaje się nieskończona ciekawość różnorodnych metod, technik i przykładów działań. W ciągu trzech dni pracowaliśmy m.in. nad koncepcjami mini projektów, realizowanych przez biblioteki. I tu kolejne zaskoczenie – to są odważne i złożone pomysły. Jedna z bibliotek inicjuje działania na rzecz poprawy stanu środowiska naturalnego w jednym z regionów (duża fabryka, zatruwa okolicę, występuje tam duża zachorowalność na nowotwory, niepłodność itd.); inna zaczyna lobbować na rzecz rozwinięcia dostępu do służby zdrowia, w regionie w którym praktycznie go nie ma (sprawa ocierać się będzie o gruziński parlament); kolejna bierze na warsztat (dosłownie!) kierowców i niebezpieczne zachowania na drodze – zdaje się temat, który jest nietykalny lub taki, „z którym nie da się nic zrobić”. Pojawiło się też kilka figlarnych pomysłów – m.in. wystawę komentarzy zostawionych w książkach przez czytelników.  Praca w Gruzji to była jedna z najwspanialszych życiowych lekcji, którą odebrałem od swojej grupy – odważnego formułowania dużych projektów i bezkompromisowego dążenia do zmiany. To pokazuje też wartość tego typu inicjatyw – mieszania i łączenia różnych perspektyw i doświadczeń. Jestem przekonany, że Gruzję odwiedzę jeszcze wielokrotnie – nahvamdis!

Damian Dec

Trener w projekcie

 „Bliżej edukacji, informacji i pracy – nowoczesna oferta gruzińskich bibliotek” Projekt jest współfinansowany w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w 2013 r. Projekt będzie trwał do końca grudnia 2013 r. Projekt jest realizowany przez Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL w partnerstwie z FRSI i Główną Biblioteką Naukową im. I. Czawczawadze w Kutaisi. Więcej na temat projektu na www.cal.org.pl/projektu

english russia




CAL TV